Patrzę na ekran i wypijam kolejny spory łyk. Przejdźmy do ważnych spraw.

Powody są inne. Gdy wczoraj poczuła obejmujące ją
Jak ta pierwsza ekscytująca przejażdżka na jej
- Proszę nam opisać własnymi słowami, co się wydarzyło wczoraj
nigdy tego nie próbował. Ze statusu outsidera awansował na członka
- Nie. Właśnie w tym rzecz.
Imo oblizała wyschnięte wargi.
zatrzymać...
- I tak trzymać.
niestety jedyną dorosłą osobą, która rządzi w tym domu, i w tej
spowodować hałasu, rozsunęła zasłony, wpuszczając do
Weszła za nim do sypialni i stanęła jak najbliżej drzwi, unikając patrzenia na łóżko. Lorenzo podszedł do wysokiej komody, zabrał z niej coś i podszedł do Jodie.
323
dziesięciu dni, żeby się przez nie przekopać. Oczywiście z Karoliną nie
Ich przyspieszone oddechy unosiły się echem w przesyconym zapachem drewna sandałowego powietrzu. Ale oni ich nie słyszeli, bo już się dali nieść swoim pragnieniom, nieświadomi niczego innego.

Bentz nawet się nie poruszył. Ogarnęła go wściekłość. Na Graya. Na byłą żonę.

potem - w drugi dzień świąt - wypadały urodziny Flic, a parę dni
Edward zatrzymał się i popatrzył na nią, marszcząc brwi. Jej pytanie przywołało bolesne wspomnienia, których wolałby teraz uniknąć. Ale w głosie Belli pytającej z troską o jego dzieciństwo
- Doskonale. Więc może wszyscy pójdziecie już do swoich zajęć

odprowadziła Chloe na bok.

dwunastu lat rozkłada się ciało.
Rozszalały puls Bentza zwolnił odrobinę. Zapomniał, że Lorraine zawsze miała koty,
uśmiechała się lekko... Boże, kiedyś ten uśmiech doprowadzał go do szaleństwa.

Tanner odczekał jeszcze chwilę i odłożył słuchawkę.

obejmując rękami kolana i studiując wzór na dywanie. Jak opowiadała o swojej rodzinie. Było w niej jeszcze tyle tajemnic. Nieodgadniona, fascynująca i pełna sprzeczności... I pociągająca jak diabli. Ale może nie jest tą, której szuka. Obrócił się i spojrzał na komputer Rebeki. Na dyskietkach nie było żadnych kopii plików oznaczonych imieniem Caitlyn. Mimo to Adam przejrzał wszystkie. Na twardym dysku też nic nie znalazł. Ale był sposób, żeby odzyskać skasowane pliki, słyszał o tym od znajomego komputerowca. Podobno można odzyskać dane nawet wtedy, gdy dysk się ze-psuje. Potrzebował pomocy. Gdyby istniała książka Hakerstwo dla opornych, chciałby ją mieć. Prawie nietknięta kawa przypomniała mu znów o Caitlyn, o tym, jak otulała kubek dłońmi, zupełnie jakby chciała się ogrzać. A w pokoju było gorąco, co najmniej trzydzieści stopni. Jeszcze raz odtworzył w pamięci przebieg dzisiejszego spotkania. Opowiedziała mu dużo o swojej rodzinie. Wszystko to bardzo ważne, oczywiście, dobry początek terapii, ale nie mógł się pozbyć wrażenia, że tak naprawdę pragnęła poroz-mawiać o Joshu, o jego śmierci. Widocznie jeszcze nie była na to gotowa. Jutro miała znowu przyjść. Splótł dłonie i oparł na nich brodę. Sam namawiał ją na to spotkanie. Musiał zwiększyć tempo. Poza tym nie miał odwagi się przyznać, nawet przed sobą, ale był też inny powód. Najzwyczajniej w świecie chciał znów się z nią spotkać, i to niekoniecznie jak terapeuta z pacjentem, ale raczej jak mężczyzna z kobietą. Zdawał sobie sprawę, że to zupełnie niestosowne. Niebezpieczne dla ich obojga. Gdyby zaangażował się uczuciowo w związek ze swoją pacjentką, mógłby stracić licencję. Gdyby ona zaangażowała się uczuciowo w związek z nim, mogłaby stracić wszystko. Zadzwonił telefon. Sugar przerwała ścieranie kurzu z telewizora, wcisnęła szmatkę do tylnej kieszeni i chwyciła słuchawkę. - Halo? Cisza. - Halo? Żadnej odpowiedzi. Pomyślała o niezmordowanych telemarketerach usiłujących sprzedać przez telefon najróżniejsze rzeczy, od usług telekomunikacyjnych po wibratory. - Słuchaj, rozłączam się! - warknęła, bo przyszła jej do głowy jeszcze jedna myśl. Może to jakiś zboczeniec, napalony facet, który widział ją w klubie. Miewała już takie telefony. - Idź do diabła! - krzyknęła. - To ty idź do diabła - usłyszała w słuchawce szept. Zmroziło ją. Rzuciła słuchawką. - Cholera! - Kto zdobył jej numer telefonu? Zapłaciła sporo pieniędzy, żeby go zastrzec, a i tak dzwonią do niej akwizytorzy. Albo jakieś czubki. - Cholera. - I jeszcze ten dziwny telefon nad ranem, na chwilę przedtem, nim wróciła poraniona Caesarina. Najpierw nikt się nie odzywał, potem wydawało jej się, że słyszy „Giń suko”. Przeszedł ją dreszcz. Czy jest między tymi telefonami jakiś związek? Drzwi frontowe otworzyły się i zatrzasnęły. Sugar podskoczyła.
– Nie ma sprawy – zapewniła bez przekonania. – Coś jeszcze?
– Nie, to nie on.